Firma The Balm od dłuższego czasu jest bardzo znana w internecie, głównie za sprawą słynnego rozświetlacza Mary - Lou Manizer, o którym pisałam nieco tutaj i porównywałam ją z moimi innymi rozświetlaczami. Popularne są również paletki cieni, ich nie spróbowałam jeszcze, bo zawsze wybierałam ostatetcznie jakąś z innej firmy. :) Trzecia rzecz, która kojarzy mi się z tą marką to właśnie róże i o jednych z nich będzie dziś mowa.
Nie lubię pisać o nieulubieńcach. Z oczywistych przyczyn nie lubimy jak jakiś produkt nam się nie sprawdzi. W dzisiejszym poście pojawią się kosmetyki z różnych kategorii, w których coś mi nie pasowało. Oczywiście będzie to subiektywna opinia, bo często dziewczyny te kosmetyki uwielbiają.
Tak jak większość dziewczyn kochających świetne kosmetyki skusiłam się w końcu na swoją pierwszą pomadkę z Maca. Kupiłam ją w listopadzie razem z Candy Yum Yum podczas konferencji Meet Beauty. Od tego czasu minęło sporo czasu, ale jakoś nie miałam okazji jej przybliżyć. Dziś przyszedł jej czas. :)
Nie lubię zimy, zdecydowanie wolę cieplejsze klimaty. Niestety jest tak zimno na dworze, że teraz choroba mnie dopadła. Jakoś trzeba umilać sobie ten czas. Dzisiaj przychodzę z ulubieńcami ostatniego miesiąca, grudnia. Wybrałam 5 kosmetyków, których ostatnio przyjemnie mi się używało.
Jeśli śledzicie mój blog długo to pewnie wiecie, że na początku jako kremów pod oczy używałam bardzo drogich ( wg mnie) kremów Clinique i Kiehl's. W tym poście mogłyście zobaczyć, że byłam zadowolona z ich rezultatów, a szczególnie z Kielh'sa. Postanowiłam jednak zrobić eksperyment czy można znaleźć tani krem, dający dobre rezultaty. Jeśli jesteście ciekawe do jakich wniosków doszłam to zapraszam do dalszej części wpisu.