Dziś porównam Wam dwa podkłady z Rimmella, które mają nam wytrzymać aż 25 h, oczywiście nie testowałam ich aż tyle, bo nie potrzebuję chodzić ponad dobę w makijażu. Jeśli jesteście ciekawe moich wrażeń to przejdźmy do dalszej części posta.
Rimmel Lasting Finish - Oba podkłady nie wysuszają skóry, pewnie dlatego, że wersja Lasting Finish zawiera serum nawilżające. Podkład ma mieć pełne krycie i moim zdaniem tak jest, ale mimo to korektora i tak używam. Tak jak już wspomniałam, nie testowałam podkładów 25 h. Testowałam je natomiast, gdy byłam w pracy, a to dosyć ciężkie warunki (pot, wysoka temperatura itd. :P). Po 11 h, gdybym użyła bibułki matującej i przypudrowała twarz wyglądałabym nadal dobrze. Podkład dobrze trzyma bronzer i róż. Lasting Finish w konsystencji jest gęsty.
Tak prezentuje się na mojej twarzy:
Rimmel Lasting Finish Nude - Ta wersja ma lżejsze krycie, czyli średnie. Moim zdaniem różni się również tym, że jest mniej matujący, niż Lasting Finish, co będziecie mogły zobaczyć na zdjęciu niżej. Daje taki zdrowy blask. Tego również testowałam w pracy i też dał sobie radę. W internecie można go kupić również w szklanej buteleczce, jeśli komuś wygodniej z taką. Podkład w konsystencji jest bardziej rzadki niż Lasting Finish.
![]() |
na tym zdjęciu włosy miałam myte niedawno, wybaczcie nieogar :P |
Oba mam w odcieniu 100 Ivory, trochę różnią się kolorem, jednak na twarzy nie widać tego. Może to też być kwestia tego, że normalną wersję mam o wiele dłużej i już mi się kończy.
Podsumowując oba podkłady polecam, ale jeśli wolicie lżejsze krycie to wybierzcie wersję Lasting Finish Nude. Nie są to bardzo jasne odcienie, a jeśli śledzicie mojego bloga trochę dłużej to na pewno zauważyłyście jaka jasna jestem. ;) Podkład zawsze nakładam na szyję, więc moim zdaniem odcień 100 Ivory nie jest taki zły. Na zdjęciach nakładałam je Beauty Blenderem (którego teraz testuję ;)), ale nakładany pędzlem wygląda dobrze, tylko jest troszeczkę mocniejsze krycie i trzeba poświęcić chwilę, żeby je dobrze rozprowadzić. Obie wersję mają SPF 20, więc nie nadają się do końca do zdjęć, ale na lato w ciężkich warunkach moim zdaniem się sprawdzają. ;) Zarówno Lasting Finish, jak i Lasting Finish Nude trzeba przypudrować.
Pozdrawiam,
Ada
Jeszcze nie miałam okazji ich testować :) ten pierwszy ciekawi mnie najbardziej :)
OdpowiedzUsuńLasting finish bardzo ładnie się prezentuje :)
OdpowiedzUsuńLasting finish nude wygląda pieknie na Twojej twarzy! Znając jednak siebie i moje problemy ze skórą wybrałabym ten cięższy podkład.
OdpowiedzUsuńbardzo ładnie wygląda na twarzy lasting finish :)
OdpowiedzUsuńten pierwszy chętnie bym sprawdziła :)
OdpowiedzUsuńmam lasting finish nude i go bardzo lubie ;)
OdpowiedzUsuńZdecydowałabym się na ten pierwszy, ale podkładów mam w brut, więc narazie nic nie kupuję :)
OdpowiedzUsuńnudziak super :)
OdpowiedzUsuńZapraszam do mnie, 150obs i rusza naprawdę konkretne rozdanie :D KLIK :)
Ja używałam podkładu Lasting finish i byłam z niego baaardzo zadowolona, ale później po jakimś czasie zeszła mi opalenizna i był już za ciemny więc oddałam go mamie, która swoją drogą również bardzo go polubiła :):)
OdpowiedzUsuńwww.Anita-Turowska.blogspot.com
Chyba ten pierwszy by mi bardziej odpowiadał :)
OdpowiedzUsuńŻadnego z nich nie miałam, ale na ten lasting finish nude mam chęć, też w tym samym odcieniu 100 ivory :)
OdpowiedzUsuńbardzo lubię korektor z tej serii, także na któryś z tych podkładów też pewnie się skuszę, ale narazie wcale nie muszę używać podkładu :)
OdpowiedzUsuńkusi mnie wersja nude, czerwonej wersji miałam próbkę i mi się nie sprawdziła :)
OdpowiedzUsuńChętnie wypróbowałabym Rimmel Lasting Finish, bo zależy mi na większym zmatowieniu. :)
OdpowiedzUsuńJak zużyję to co kupiłam na promocji w rossmannie to pewnie wypróbuję;)
OdpowiedzUsuńNie używałam kosmetyków tej firmy , ale chętnie wypróbuję ten lżej kryjący :)
OdpowiedzUsuńhttp://www.khatstyle.blogspot.com/
Jestem ich ciekawa. Miałam starą wersję tego podkładu, jednak mi nie przypadła :)
OdpowiedzUsuńNie miałam okazji testować ale na pewno kiedyś spróbuję :)
OdpowiedzUsuńZapraszam do siebie! :*
http://xaaleksandra.blogspot.com/
Mam wersję nude i jest to jeden z moich ulubionych podkładów :)
OdpowiedzUsuńMoże kiedyś przetestuję :)
OdpowiedzUsuńMoja mam używa tego pierwszego i jest zadowolona :)
OdpowiedzUsuńMam ten w tubce, ale jeszcze go nie używłam :) Ciekawe, jak się spisze na moje twarzy ;)
OdpowiedzUsuńżadnego nie miałam
OdpowiedzUsuńLubię podkłady z tej serii. Fajnie się rozprowadzają i nie robią efektu "maski". :-)
OdpowiedzUsuńRównież obserwuję. Pozdrawiam! :-)
OdpowiedzUsuń